sobota, 1 listopada 2014

Projekt denko 4




Kolejne pozytywne denko. Tylko jeden bubel.

Zacznę od toników, jest ich trzy.
1. Aveda Botanical Kinetics exfoliant. Aveda to firma produkująca wysokiej jakości kosmetyki pochodzenia roślinnego. Kiedy zamawiałam tonik mogłam sobie wybrac trzy próbki, ale ich wybór nie byłzbyt wielki. Zapadło mi w pamięc mleczko nawilżające też z serii Botanical Kinetics i kiedyś sobie je kupię. Sam tonik ma byc tonikiem pilingującym. No i chyba jest. Zawiera alkohol (na trzeciej pozycji) i kwas salicylowy, ale jest bardzo łagodny. Głównym składnikiem jest wyciąg z oczaru wirginijskiego, który ma właściwości ściągające. Ten tonik nie jest ani bardo ściągający, ani wysuszający - co dla mnie jest pozytywne. Kupiłam go bo ... kiedy przeszłam na pielęgnację wg Caroline Hirons szukałam jakiegoś toniku kwasowego. Żadnego z polecanych przez nią wtedy nie mogłam dostac, a o Avede kiedyś pisała. Potem udało mi się kupic Pixi (2) ale Avede używałam od czasu do czasu dla zmiany. Lubię go. Może przez bardzo ziołowy zapach ...?

2. Pixi Glow Tonic - strzał w dziesiątkę. Nie wiedziałam, że tonik aż tak potrafi zmienic kondycję skóry. Ah i oh. Nie twierdzę, że wyglądam dziesięc lat młodziej po kilku miesiącach jego używania. Nie używam tylko i czyłącznie jego, więc nie jest jedynym odpowiedzialnym za pozytywne zmiany. Moja skóra sprzed i po Caroline Hirons jest nie do poznania. Już nie wyglądam na stale poszarzałą i zmęczoną! Ok. To jest tonik kwasowy, zawiera 5% kwas glikolowy i jest na tyle łagodny, że można go stosowac codziennie. Oczywiście dobrze jest miec coś na zmianę ... Każdy tonik kwasowy ma to samo zadanie: usunąc martwy naskórek, przywrócic skórze kwasowe pH no i co najważniejsze, przygotowac skórę na lepsze przyjęcie wszelkich innych terapii. Kończy mi się ta butelka i na pewno kupię kolejną. NA PEWNO!

3. Simple to naprawdę prosty, łagodzący, tani tonik. Zawiera wyciągi ziołowę, pro-witaminy B5 i B3. Przelałam go do buteleczki z atomizerem i na początku stosowałam jako tonik w sprayu po toniku kwasowym. Zachwytu nie było, jakieś tam dodatkowe bardzo chwilowe uczucie nawilżenia jest, ale bardzo chwilowe. Jak wyschnie to wrażenie znika. Jak woda. Ale nie do końca ... Pewnego dnia popryskałam sobie nim gębulkę po nałożeniu makijażu. U la la. Po pierwsze ściągnął wrażenie pudrowości po drugie naprawdę dobrze utrwalił. Super. Ale bez przywiązania. Tak zachowa się chyba każdy tonik, nie?

4.The Body Shop Aloe Soothing Day Cream. Kre łagodzący na dzień dla wrażliwej skóry. Lekki, nawilżający, bardzo przyjemny w stosowaniu. Ma jakiś tam silikon na piątym miejscu, ale nie jest wcale silikonowy (nie lubię kremów które są tak silikonowe, że twarz po ich nałożeniu jest sucha w dotyku ), ja go wcale nie wyczuwam. Świetny pod makijaż.

5. Clinique Dramatically Different Moisturising Lotion+. Na temat 3 kroków pielęgnacyjnych Clinique kiedyś się wypowiadałam. Negatywnie. Co więc ten krem tutaj robi? Stałam się posiadaczką tej buteleczki i tubki tego samego kremu na wakacjach. Buteleczka była dodatkiem do rocznicowego wydania Glamour. Kupiłam je na lotnisku w drodze do Polski. Niestety w kiosku zostały same z kremem, chociaż były też z innymi kosmetykami. £2 za krem? Clinique? Nawet jeśli to jeden z trzech kroków, to sam krem, bez mydła i hardcorowego toniku nie jest zły. Zły nie jest, ale niestety, kilka dni po otwarciu zaczyna śmierdziec. Do tej pory nie zużyłam 15ml buteleczki, stosuję go czasem, nie kocham go. Tubkę dostałam jako zawartośc kosmetyczki-prezentu w letniej promocji kiedy kupowałam dwa inne, bardzo fajne, produkty tej firmy. Tubka stoi u dzieci w łazience, jakoś powoli schodzi.

6. Avene Ystheal+ Krem do konturu oczu. Ten krem zawiera olej mineralny, czyli to czego staram się unikac w pielęgnacji ... nie doczytałam najzwyczajniej, zauważyłam tylko retinal i inne składniki przestały się liczyc. Właściwie, przyznam się, że o tym oleju dowiedziałam się dopiero teraz, kiedy wygooglałam składniki, bo nie pamiętałam jaką formę witaminy A krem zawiera. A tu oops. Nie zmienia to faktu, że jest to przyjemny krem, bardzo lekki. Kupiłam go, z racji zawartości wspomnianego retinalu, żeby może coś pomógł na pojawiające się z wolna zmarszczki. Oczywiście olej mineralny jest raczej przeciw wskazany jeśli tak jak ja ma się skłonności do kaszy pod oczami. Oops. Strzał w stopę. Musztarda po obiedzie skoro i tak zużyłam już go. Nauczka na przyszłośc! Nie żeby krem jakoś pogorszył stan rzeczy, ale może zwolnił proces pozbywania się owej kaszy... Nieważne już ... z racji tego, że krem zawiera retinal używałam go tylko wieczorem, a rano używałam kremu z filtrem.

7. Flower Pharm. Masło do ciała z dziką różą. Ileż to ja wylałam na siebie butelek balsamów do ciała, a ile wyrzuciłam bo nie mogłam znieśc ich konsystencji. To masło jest dla mnie idealne. Zrobione jest na bazie oleju kokosowego, ale nie jest wcale natłuszczające, raczej mocno nawilżające. Zawiera bardzo dużo wyciągów roślinnych i pachnie mega różami. Taki trochę staroświecki zapach, ale ja uwielbiam. Smarowac się nim to sama przyjemnośc. Jest tak przyjemny, że trudno zapomniec się posmarowac, albo ze smarowania zrezygnowac. Miód. Kupiony w Tesco.

8. Mascara Bourjois Volume Glamour Mascara. Kupiłam ją bo chciałam wypróbawac maskarę ze silikonową szczoteczką. Bez zachwytu. Maskara jak maskara. Szczoteczka jest bardzo gruba i żeby pomalowac swoje króciutkie rosnące do dołu rzęsy musiałam używac zalotki, która leżała od dawna w szufladzie prawie nie używana z racji tego, że nie potrafiłam jej używac. Efekt jest taki, że zanim skończyła się maskara to ja nauczyłam się używac zalotki. Pozytyw jest.

9. Natural Bronzer od Rimmel, odcien 022 Sun Bronze. Mam go już od bardzo dawna, ale jest dalej w sprzedarzy. Mój ma SPF 8, mowe mają SPF 15. Nie ma siły żeby był taki sam, ale pewnie się dowiem. Na mojej skórze ten odcien wygląda jak naturalna opalenizna. Jest to jedyny bronzer jaki miałam kiedykolwiek, który został kilka razy wzięty za prawdziwą opaleniznę.

10. Kredka do brwi od Clinique, odzien 01 soft blonde. To jest jeden z produktów, który kupiłam w czasie promocji Clinique. Kredka ma piękny prawie popielaty kolor. Jest stworzona dla blondynek, ale kolor zdaje się pasuje o wiele szerszej ludzkiej gamie kolorystycznej. Była to najbardziej naturalnie wyglądająca kredka jaką w żciu miałam. Większośc była po prostu za ruda, co nawet w czasach kiedy miałam bardzo rude włosy wyglądało sztucznie. Kredka jest niestety tak miękka, że są duże straty jeśli wysunie się jej p milimetr za dużo. Nie wiem czy więcej zużyłam czy odłamałam. Miałam ją zaledwie miesiąc kiedy się skończyła. To jakiś rekord dla mnie. Niestety za droga impreza jak na takie zużcie. A szkoda, bo kolor przepiękny i efekt bardzo naturalny. Będę płakac.

11. Bubel czyli lakier baza/warstwa wierzchnia Sally Hansen. Po kilku tygodniach stosowania lakieru moje paznokcie trobiły trach i rozwarstwiły się niemiłosiernie do połowy płytki. Aaaa! Kiedyś zdarzyło mi się coś podobnego z innym lakierem tej firmy, ale nie byłam do końca przekonana, że to akurat lakier. No bo przecież miał wzmacniac paznokcie, więc na pewno nie on. Kiedy mi się to stało teraz nie miałam wątpliwości. To nie mógł byc przecież przypadek. Minęły trzy miesiące od odstawienia i dopiero teraz moje paznokcie wróciły do normy. Lakier spełniał swoje zadanie, bo lakiery stosowane z nim naprawdę długo się trzymały. Jednak, nie ma to żadnego znaczenia skoro spowodował on takie hardcorowe zozdwajanie (roztrajanie) się paznokci!!!

środa, 29 października 2014

Najprostsza torba - krok po kroku




Ponad dwa miesiące minęły od ostatniego wpisu ...!!! Nie planowałam tej przerwy. Stało się tak, że po pierwsze zmieniła się trochę moja rola w szkole, a po drugie poszłam na studia. Pracy w związku z pierwszym i drugim mam tyle, że nie mam czasu na przysłowiowe podrapanie się. Ale właśnie jest przerwa Halloweenowa, szkoły nie ma i właśnie skończyłam pisac pierwszą pracę zaliczeniową. Jest chwila oddechu.
Moje życie przez ostatnie dwa miesiące było bardzo monotonne: praca, obiad, czytanie, praca obiad czytanie ... praca obiad pisanie. Roznosiło mnie twórczo przez ten czas. Miałam ochotę porobic biżuterię, wydziergac coś na drutach bądź szydełku, haftowac, szyc, malowac. Właściwie cokolwiek, byleby tylko nie czytac i nie pisac! Mózg mi przez lata od ostatnich studiów zardzewiał i początki powrotu do nauki były mega ciężkie.


W pierwszy wolny dzień przecięłam wzdłuż półtorametrowy kawałek materiału Lenda z Ikei i zafarbowałam farbą o kolorze indygo z Dylon'a ( kolor denim) na dwa sposoby. Przyszły wierzch torby skręciłam w ślimaka, przyszłą podszewkę w zwykły rulon. W sumie to pierwotny zamiar był taki, że co ciekawsze kawałki stworzą wierzchni patchwork, a to co zostanie pójdzie na podszewkę. Po tym jednak jak zobaczyłam jak ładnie wyszedł ślimak zrezygnowałam z patchworka i wybrałam te fragmenty, które mi się podobały najbardziej na przód i tył.



Ładne ślimaczki, nie?


Mniej ciekawy, ale bardo użyteczny z racji kontrastów porulon.

Przy okazji zrobiłam tutorial. Może taki ciapaty materiał to nie najlepszy pomysł przy tutorialu. Ale wiecie ja nie szyłabym torby specjalnie pod tutorial, żeby ładnie wyglądał. Postaram się małą kontrastowosc zdjęc nadrobic opisami.

Torbę według tego tutoriala będzie Wam się szyło najlepiej jeśli materiał wierzchni torby będzie gładki, lub będzie miał wzór który trzymany prosto i do góry nogami wygląda tak samo. Wtedy cały wierzch można wyciąc z jednego kawałka materiału. Jeśli materiał ma jednokierunkowy wzór to wierzch należy zszyc z dwóch kawałków (dół do dołu, prawa strona do prawej.)

A konkretniej...


Końcowe wymiary torby to 40 cm x 43cm
Na zdjęciu najdłuższy kawałek materiału to przyszły wierzch torby. Zszyłam go z dwóch kawałków materiału o wymiarach 43cm x 46,5cm, po zszyciu otrzymałam kawałek 43cm x 90 cm (zapas na szwy 1,5cm). Można, jak wspomniałam wcześniej, wierzch torby skroic jako jeden kawałek.
Na wieszaku po prawej stronie chowają się dwa kawałki materiału o wymiarach 43cm x 46cm - to przyszła podszewka torby. Dwa długie, wąskie paski o wymiarach 14cm x 71 cm to przyszłe paski.

Możecie wymiary torby zmieniac dowolnie. Wierzch i podszewka muszą miec taką samą szerokośc pamiętac należy o dodaniu półtoracentymetrowych zapasów. Długośc podszewki to połowa długości całego (zszytego bądz z krojonego jako jeden kawałek) wierzchu plus jeden centymetr. Na szew u góry torby, tam gdzie wszywamy paski, odejdzie nam po 2 cm z każdej strony i wierzchu i podszewki. Dodatkowo przy zszywaniu dołów podszewki odejdzie nam po półtorej centymetra każdego kawałka podszewki. Jak sobie to policzycie to zobaczycie, że moja podszewka po zszyciu będzie pół centymetra krótsza niż wierzch - to po to żeby siedziała wygodnie wewnątrz torby.
Jeśli chcecie uszyc małą torebkę o wymiarze 20cm x 30cm to wasz wierzch musi miec wymiary 23cm x 64, a oba kawałki na podszewkę 23cm x 33cm. 

Szycie zaczynamy od zrobienia pasków. Trzeba złożyc ja na pół, potem jeszcze każdą połówkę na pół ku zgięciu, zaprasowac i zszyc.




 Ja przeszyłam paski po dwa razy przy obu brzegach, przy okazji okazało się, że Lenda szyje się koszmarnie.

Kiedy paski są gotowe możemy je przyszpilic do górnych brzegów torby po prawej stronie. Obie góry to obie krawędzie długiego pasa wierzchniego materiału, jego środek to nasz przyszły spód. Trzeba pamiętac o tym, żeby paski przyszpilic w tą samą stronę (u mnie otwarte krawędzie pasków do środka) i dokładnie w tym samym miejscu. Trzeba znaleźc środek  i umiescic paski w takiej samej odległości od niego (u mnie 7 cm), mata z podziałką bardzo w tym pomaga, ale można użyc szpilek i centymetra do mierzenia.


Pasków nie przyszywamy tylko zostawiamy przyszpilone. Wyglądac powinno to mniej więcej tak:

 
 Następnie do obu brzegów (prawa strona do prawej) przyszpiliamy kawałki podszewki.


Na tym zdjęciu brzegi są niedopasowane, chodziło mi o to żeby pokazac, że paski znajdują się pomiędzy oba kawałkami materiału. 

Po przyszpileniu zszywamy z dwucentymetrowym zapasem.


 
 Zszywając wierzch z podszewką automatycznie wszywamy paski, możemy więc powyciągac też trzymające je szpilki kiedy mamy już szew.

Teraz torba powinna wyglądac tak:


Żeby skończyc torbę składamy ją wpół, prawa strona do prawej (paski w środku) i przyszpilamy wokół brzegów starając dopasowac dokładnie miejsca gdzie wierzch styka się z podszewką. Torbę będziemy zszywac dookoła zostawiając tylko około 10cm otwór na dole (podszewki) przez który później odwrócimy torbę na prawą stronę. Na zdjęciu poniżej może dostrzeżecie dwie fioletowe kropy.


Szycie zaczynamy od rogu gdzie wierzch torby jest złożony wpół i szyjemy w stronę kropek. Tak sobie radzimy z napotkanym rogiem:




A tak z kropką:


Jak dojdziemy do jednej kropki, przenosimy się na drugą stronę i szyjemy w ten sam sposób. 

Powinnyście teraz miec worek z otworem.


Zanim odwrócicie go na właściwą stronę pozbądźcie się nadmiaru materiału z rogów i rozprasujcie szwy. Sprawi to, że gotowa torba będzie miała kąty  w miarę proste.



 Po wywróceniu na prawą stronę torba wygląda tak. Już jest prawie gotowa, tylko, że ma dziurę na dole ...


 Zawsze bawię się w zszywanie tylko dziury. Dzisiaj przeszyłam cały spód blisko krawędzi, po uprzedniejszym równym zaprasowaniu.



Teraz podszewkę, można wsadzic w środek wierzchu.



 Nie, nie jest jeszcze gotowa.
Góra wygląda dośc niechlujenie. Żeby temu zaradzic przyszpilamy wierzch i podszewkę starając się wyciągnąc wewnętrzny szew jak najbliżej krawędzi. Potem przeszywamy.


Dodatkowe szwy porządkują górę torby i dodatkowo wzmacniją paski - warto więc umiescic je w takiej odległości oby paski się na nie łapały (jest ich tam w środku po 2cm, jest więc z czym pracowac.) Na tym zdjęciu widac jak mi igła tańczyła po Lendzie - obiecuję, że potrafię zrobic dwa równoległe szwy!


No i tak wygląda (odwrotna strona niż na pierwszym zdjęciu)



Po wywróceniu na podszewkową stronę wygląda tak:

 
 Też przyzwoicie. 


Takiej torbie można też zrobic denko tak samo jak kosmetyczce z poprzedniego tutoriala (klik link). Należy to zrobic kiedy torba jest jeszcze nieodwrócona na prawą stronę.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Jak uszyc kosmetyczkę? Tutorial.



No możnaby powiedziec, że prowadzi ślepy kulawego ... Ledwo sama się nauczyłam jak je szyc, a już się tą wiedzą chcę dzielic. Tak mam, zawodowo powiedziałabym.
Wpis dedykuję mojej siostrze, której bardzo nieudolnie usiłowałam to wytłumaczyc bez żadnych rekwizytów. Nie poszło mi. Odwołuję się więc teraz do pomocy naukowych. Starałam się robic zdjęcia momentów w których sama się gubiłam patrząc na tutoriale na których się uczyłam.

Zapraszam.

Moja kosmetyczka nie będzie służyła mi jako kosmetyczka dlatego chciałam żeby była miękka. Nie jest więc w żaden sposób usztywniona. Jeśli chcecie żeby wasza kosmetyczka była sztywna, przyprasujcie jednostronnie klejącą flizelinę do lewej strony prostokątów, które mają byc zewnętrzną warstwą kosmetyczki.

Jak widac na poprzednim zdjęciu wierzch jest blado-zielony, podszewka jest fioletowa, a wykończenia przy zamku są błękitne. Mam nadzieje, że będziecie w stanie śledzic na zdjęciach co jest wierzchem, co podszewką, co prawą, a co lewą stroną. Kosmetyczka może miec, naturalnie, dowolne wymiary, może byc długa i płytka, wąska i głeboka, nie ma to znaczenia. Przy krojeniu materiału na kosmatyczkę ważne jest żeby pamiętac o tym, że bok do którego przyszyty będzie zamek był od niego o 1,5-2cm dłuższy. Reszta jest w sumie dowolna. Moja gotowa już kosmetyczka ma około 23 długości i jest (stojąc) glęboka na około 15 cm.

 Do uszycia kosmetyczki tego rozmiaru potrzebujesz:
zamek błyskawiczny YKK 20 cm (20 cm to długośc samego zapięcia, zapas taśmy wydłuża go o około 3cm)
4 prostokąty 25x20 cm: dwa zielone na wierzch i dwa fioletowe na podszewkę
2 prostokąty z błękitnego materiału 7x3 cm na wykończenie zamka
przybory do szycia


Małe prostokąty złóż w poprzek na pół i zaprasuj, potem do wewnątrz złóż jeszcze po 1 cm materiału i też zaprasuj.


W tak powstałe zakładki wsuń końcówki zamka.


Zakładki przyfastryguj do zamka. Tak przygotowany zamek  połóż na pierwszym kawałku podszewki, przy górnej krawędzi. Podszewka prawą stroną do góry, zamek suwakiem do góry. Zapas materiału (podszewki) poobu stronach powinien byc taki sam.


Na podszewce i zamku połóż pierwszy kawałek wierzchniego materiału lewą stroną do góry. Dopasuj dokładnie do górnej krawędzi i przyfastryguj.


Podszewkę, zamek i wierzch przyszyj używając stopki do zamków około 1/2 cm od krawędzi.

Dobrze jest przed szyciem przesunąc suwak tak by nie znajdował się na samym początku. Kiedy będziesz kilka centymetrów przed nim zatrzymaj maszynę (igła musi byc do dołu, wbita w materiał!) podnieś stopkę i przesuń suwak do tyłu, tam gdzie materiał jest już zszyty.


Po rozłożeniu powinnaś otrzymac coś takiego:


Przełóż oba prostokąty na jedną stronę i rozprasuj materiał przy zamku. Mam nadzieję, że na poniższym zdjęciu widac już zalążek kosmetyczki? Jest już jej pół. Czas na drugą stronę. Ale zanim zajmiesz się drugą połową zepnij podszewkę i wierzch pierwszej szpilkami niedaleko od zamka.


Powtarzamy proses przyszywania do zamka po drugiej stronie. Na prawą stronę podszewki kładziemy zamek suwakiem do góry, a na to wierzch lewą stroną do góry. Różniza jest taka, że do zamka mamy już przyszyty jeden bok kosmetyczki. Poniższe zdjęcie pokazuje kolejne warstwy.


Ważne jest żeby stare i nowe warstwy były dopasowane po bokach (tu brakuje wierzchniej warstwy, ale z nią nie widac dopasowania.) Kiedy wszystko dopasujesz zafastryguj, przyszyj (pamiętając o myku z suwakiem), zaprasuj i przyszpil.

Po przyszyciu wszystkiego tak powinna wyglądac wierzchnia strona:


A tak podszewkowa:

Przestębnuj warstwy przy krawędzi.


Do tej pory nie ważne było czy samek jest otwarty czy zamknięty, teraz musisz go otworzyc. Jeśli tego nie zrobisz czeka cię albo niezła gimnastyka albo prucie.


Złóż warstwy prawymi stronami: wierzch do wierzchu, podszewka do podszewki.


Zepnij szpilkami zaznaczając sobie otwór u dołu podszewki, którego nie zszywasz.


Zszyj nie zapominając zostawic otworu.

 Jeśli chcesz żeby twoja kosmetyczka była prostokątem możesz już ją przewrócic na prawą stronę (zdjęcie 24) i wykończyc. Jeśli chcesz żeby miała denko to z każdym rogiem będziesz musiała powtórzyc następujące kroki: Chwyc róg tak jakbyś chciała otworzyc paczkę czipsów, tak aby powstał nowy róg z bocznym i dolnym szwem przesuniętym na przód i tył rogu (Uff! mam nadzieję, że to widac!).


Dopasuj dokładnie szew z przodu i z tyłu tak aby były w jednej linii, przyszpil i zaznacz linię po której będziesz szyła. Ja zrobiłam sobie  szablon (trójkąt prostokątny, równoramienny o boku 5 i 1/2 cm), który pomógł mi w tym, żeby wszystkie rogi były identyczne. Warto narysowac sobie na szablonie wysokośc, która będzie w lini prostej ze szwem przebiegającym przez środek rogu - taka kontrola tego czy wszystko równe.


Przeszyj i odetnij rogi.


Powinno byc tak:

Przewróc kosmetyczkę na prawą stronę.


Prawie gotowe, została tylko dziura.


Przeszyj otwór po wierzchu zakładając materiał do środka.


Włóż podszewkę do środka i gotowe.


Powodzenia!
Gdyby znalazła się jakaś śmiałkini szyjąca według tego tutoriala to koniecznie proszę o feedback!